Tak, wiem. Wiele osób pisało – dlaczego blog jest ciągle pusty? Nie wdawajmy się w szczegóły, tylko zacznijmy go uzupełniać :) Ewa i Piter – tą parę świetnych ludzi poznałem w 2008 roku fotografując ich ceremonię zaślubin. W tym roku, w Wielką Sobotę miałem okazję ponownie uwiecznić na swoich zdjęciach ważne wydarzenie w ich życiu – chrzciny Kubusia. Nie były to chrzciny normalne, co w przypadku Ewy i Pitera całkowicie przestało mnie już dziwić :) Liturgia Światła trwała prawie trzy godziny i gdzieś w trakcie ochrzczono Kubusia. Nigdy nie zapomnę tego momentu, gdy ksiądz wyciągnął całkowicie nagiego Kubusia z ręcznika od mamy i wsadził do pełnej ciepłej wody chrzcielnicy. Zanurzenie aż po brodę! OOOOOOOOOOOOOOO!!! Dziesiątki ludzi w kościele właśnie tak zareagowało po czym nastała cisza jakiej w życiu nigdy nie doświadczyłem. Fantastyczne przeżycie. Najstarsze babcie w rodzinie Ewy i Pitera nie chciały uwierzyć, że właśnie tak będzie to wyglądać – tą tradycję rzadko się obecnie spotyka, tym bardziej cieszy mnie fakt, że to właśnie ja stanąłem przed zadaniem uwiecznienia tych chwil.

Chrzciny


Ale zacznijmy od początku historii :)


2 odpowiedzi na “Chrzciny Kubusia, czyli okazja do restartu bloga.”
  1. avatar Kuba pisze:

    Super materiał. Teraz już wiem kto będzie mi na wiosnę robił takie zdjęcia;)

  2. avatar Marcin Wilk pisze:

    Ależ niecodzienna oprawa chrzcin.
    Pierwszy raz się z czymś takim spotykam – bardzo klimatycznie.
    Dobry materiał.

  3.  
Pozostaw odpowiedź


fotografia firmowa